ale nynie to wszyscy mówią Góra Czarodziejów albo Góra Czternastu. Bo dwudziestu i dwóch ich było na tym wzgórzu, dwudziestu i dwóch czarodziejów tam stanęło w bitwie, a czternastu padło. Straszna była to bitwa, panie Geralt. Ziemia stawała dęba, ogień lał się z nieba niby deszcz, pioruny biły... Trup słał się gęsto. Ale zmogli czarodzieje Czarnych, złamali Potęgę, co ich wiodła. A czternastu ich padło w tej bitwie. Czternastu położyło życie... Co, panie? Co wam? - Nic. Mów dalej, Yurga. .
- Chyba musiałbym przejść przez salon i rozwalić im telewizor, żeby zwrócili na mnie uwagę - odrzekł ze śmiechem Shannon.. Jeszcze Krzysi doniesie, a ona i tak ledwie żywa. - Pójdę do niej. - Ja też, wyobraź sobie. Miałabym teraz prywatną praktykę, jak Yenna, nie musiałabym męczyć się z adeptkami, nie musiałabym wycierać nosów tym płaksiwym ani użerać się z tymi hardymi. Ciri, posłuchaj mnie i ucz się. Czarodziejka zawsze działa. Źle czy dobrze, okaże się później. Ale trzeba działać, śmiało chwytać życie za grzywę. Wierz mi, malutka, żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się. Spójrz na tę poważną panią, która siedzi tam, robi miny i pedantycznie poprawia, co może. To Tissaia de Vries, arcymistrzyni, która wychowała dziesiątki czarodziejek. Ucząc je, że należy działać. Że niezdecydowanie... - Przestań, Rita. - Tissaia ma rację - powiedziała Yennefer, wciąż wpatrzona w kąt łaźni. - Przestań. Wiem, że smutno ci z powodu Larsa, ale nie zamieniaj tego w nauki życiowe. Dziewczyna ma jeszcze czas na tego typu nauki. I nie w szkole je odbierze. Ciri, idź po karafkę. Ciri wstała. Była już kompletnie ubrana. I w pełni zdecydowana.. Wspólnot-kolektywów. Aresztowano setki anarchistów, wielu usunięto z rad miejskich. - Sami specjaliści - pokręcił obandażowaną głową Jaskier. - Szkoda, że nie zaproponowałem befsztyków, pewnie zaraz przynieśliby krowę. No, ale bierzmy się za to, co mamy. Regis, wszystkie małe rybki wal w kocioł, z głowami i ogonami. Szczukę zaś trzeba ładnie sprawić. Umiesz, Nilf... Cahir? - Umiem.. - Ładnie - Wiedźmin był pewien, że Zerrikanka zrobi buzię w ciup i mrugnie do niego. Nie pomylił się. - Vea?. Mamy otwarte konto. Złapali ją. Mam nadzieję, że nie jesteś taki, jak pewien człowiek, o którym mi opowiadano. Nazywano go "wyszukiwaczem przeszkód", z tego powodu, że jeśli ktokolwiek przedstawił jakąkolwiek propozycję, jego umysł niezwłocznie zaczynał wynajdywać wszelkie możliwe przeszkody. Trafił jednak na godnego przeciwnika i odebrał nauczkę, która zmieniła jego negatywne nastawienie. A stało się to w następujący sposób..