Potem winda stanęła. .
- To jakże go dostaniem?. - Tęcza - wyszeptał.. - Nie Zakon go napastował, jeno goście, obcy rycerze - odparł Hugo. - Za gości Zakon odpowiada, a do tego byli z nimi knechci z lubawskiej załogi. - Miałże starosta gości jako na rzeź wydać? Na to książę zwrócił się do Zygfryda i rzekł:. . Krajobraz nie zmienił się po pierwszej godzinie marszu. Dookoła nadal nie było nic, tylko kamienie, szaroczerwone, ostre, osuwające się spod nóg, zmuszające do ostrożności. Rzadkie krzaki, suche i kolczaste, wyciągały ku niej z rozpadlin poskręcane pędy. Przy pierwszym napotkanym krzaku Ciri zatrzymała się, licząc, że trafi na liście lub młode gałązki, które można będzie wyssać i zżuć. Ale krzak miał tylko kaleczące palce ciernie. Nie nadawał się nawet do tego, by wyłamać z niego kij. Drugi i trzeci krzak były takie same, następne zlekceważyła, minęła nie zatrzymując się..